-
Co miały znaczyć słowa mędrca?Strażnica — 1978 | nr 23
-
-
stanowiska ani nie zażywa sławy, jego słowa najczęściej bywają ignorowane. Nikt nie przywiązuje do nich wielkiej wagi. W sytuacjach wyjątkowych, gdy nie ma innego wyjścia, nieraz uwzględnia się mądre rady biedaka, ale po przezwyciężeniu kryzysu nie spotyka go należne uznanie. — Porównaj to z Listem 1 do Koryntian 1:26, 27; 2:8-11.
Mądrość mimo wszystko posiada wielką wartość i oczywiście nie zawsze bywa lekceważona tylko dlatego, że pochodzi z niepokaźnego źródła. Salomon ciągnie dalej: „Słowa mędrców wypowiedziane spokojnie mają większą wagę niż krzyk władcy pośród głupców. Więcej znaczy mądrość niż oręż wojenny, a jeden jedyny grzesznik wiele dobrego niszczy”. — Kohel. 9:17, 18, Poz.
Jak wskazuje tu mędrzec, znacznie lepiej i rozsądniej jest posłuchać spokojnych, dostojnych wypowiedzi osoby mądrej, choć skromnej, niż okrzyków władcy zyskujących mu popularność wśród poddanych, którzy swoją postawą i działaniem zdradzają niedorzeczny pogląd na życie. Z powyższego przykładu człowieka biednego, ale mądrego, wyraźnie wynika, że mądrością można więcej osiągnąć niż orężem wojennym. Jednakże ledwie jeden grzesznik lub głupiec przysporzyć może niesłychanych kłopotów. Opacznym swym rozumowaniem, ewentualnie głośno wyrażonym, lub swym niestosownym zachowaniem potrafi pokrzyżować najlepsze plany, zepsuć opinię całej grupy lub zmarnować znaczne siły i środki. (Porównaj z tym List 3 Jana 9-11). Doprawdy, mądrości należy dawać pierwszeństwo, nawet gdyby nie doceniano tych, których głosem ona przemawia.
-
-
Kazanie na Górze Chrześcijanie „solą” i „światłem”Strażnica — 1978 | nr 23
-
-
Kazanie na Górze
Chrześcijanie „solą” i „światłem”
BEZPOŚREDNIO po przedstawieniu w Kazaniu na Górze dziewięciu warunków szczęścia Jezus wyjaśnił, jaki wpływ mieli wywrzeć jego naśladowcy na ród ludzki. Oświadczył bowiem z kolei: „Wy jesteście solą ziemi”. — Mat. 5:13, Kow; porównaj z tym Ewangelię według Marka 9:50 i według Łukasza 14:34, 35.
Sól była dobrze znana słuchaczom Jezusa. Nie tylko poprawiała smak potraw, lecz ponadto zapobiegała ich rozkładowi. Zapewne właśnie fakt, że sól stanowi ochronę przed psuciem się i gniciem, leżał u podstaw wydania przez Boga polecenia, aby „każdy dar” składany w ofierze na Jego ołtarzu był uprzednio posolony (Kapł. 2:13). Za czasów Jezusa kapłani pełniący obowiązki w jeruzalemskiej świątyni Jehowy posypywali solą wszystkie ofiary ze zwierząt, zboża i kadzidła, jakie spalano na ołtarzu. Historia żydowska donosi, że w tym celu nieopodal pochylni wiodącej do ołtarza leżała ogromna sterta soli. Na terenie świątyni znajdował się ponadto duży magazyn zwany „komorą solną” dla pomieszczenia odpowiednich zapasów tego produktu.
Uczniowie Jezusa mieli być „solą ziemi”. Miało się to potwierdzać zarówno w działalności dawania drugim świadectwa o Królestwie Bożym, jak też w ich życiu osobistym. Dzięki chrześcijańskiemu dziełu świadczenia wielu uznało Jezusa za obiecanego Mesjasza i uwierzyło w jego ofiarę przebłagalną. Przed tymi wierzącymi otwarła się sposobność zachowania życia na całą wieczność (Jana 6:47; Rzym. 10:13-15). Prócz tego przez oddziaływanie na ludzi, żeby się stosowali do zasad biblijnych, naśladowcy Jezusa powstrzymują proces moralnego i duchowego rozkładu, toczący się w społeczeństwie.
Jezus wszakże dodał następujące słowa przestrogi: „Gdy jednak sól moc swoją utraci, czymże jej smak przywrócicie? Na nic się już nie zda; wyrzuca się ją, a ludzie ją podepczą”. Komentator biblijny Albert Barnes zaznacza, że w odróżnieniu od dzisiejszej soli kuchennej (chlorku sodu) sól znana Jezusowi i współczesnym mu ludziom „była zanieczyszczona, zmieszana z substancjami pochodzenia roślinnego oraz ziemią; mogło się zdarzyć, że utraciła całą zawartość właściwej soli, a pozostały jedynie spore ilości domieszek. Nie nadawała się już wtedy do użytku, chyba tylko do posypania ścieżek albo chodników, jak to obecnie robimy ze żwirem”.
Chrześcijanom nie wolno zrezygnować z wytężania sił w głoszeniu bliźnim „dobrej nowiny” o Królestwie Bożym (Marka 13:10, Gryglewicz). Muszą się także wystrzegać postępowania niezgodnego z wytycznymi biblijnymi, w przeciwnym razie bowiem podupadną duchowo i staną się jak sól pozbawiona swych właściwości — zwietrzała, mdła, bez smaku — która do niczego już nie jest przydatna. — Porównaj to z Listem do Hebrajczyków 6:4-8; 10:26-29.
ŚWIATŁO JAŚNIEJĄCE KU CHWALE BOŻEJ
Dla jeszcze lepszego unaocznienia korzystnego wpływu, jaki jego naśladowcy mieli wywierać na ludzkość, Jezus powiedział dalej: „Wy jesteście światłem świata”. — Mat. 5:14.
Z natchnionego Słowa Bożego, a szczególnie z nauk i przykładu Jezusa Chrystusa, promieniuje duchowe światło, które umożliwia ludziom dostrzeganie rzeczy tak, jak widzi je Bóg (Prz. 6:23; Izaj. 51:4; Mat. 4:16; Łuk. 1:79; 2:32; Jana 1:4-9; 3:19-21; 8:12; 9:5). Prowadząc publiczną działalność świadczenia, uczniowie Jezusa oświecają ludzi pod względem grzesznego stanu ludzkości, zamierzenia Bożego co do usunięcia grzechu za pośrednictwem Jezusa Chrystusa, a także Bożego postanowienia o Królestwie, przez które pobłogosławi życiem wiecznym wszystkich wykazujących wiarę w Jezusa. — Jana 3:16, 36; Rzym. 3:23, 24.
Ale być „światłem świata” znaczy jeszcze więcej. Apostoł Paweł napisał: „Postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda” (Efez. 5:3-9). Chrześcijanie muszą świecić przykładnym postępowaniem, które odpowiada zasadom biblijnym.
Z myślą o swoich uczniach jako nosicielach światła Jezus dodał następnie: „Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu”. — Mat. 5:14, 15.
„Miasto położone na górze” można łatwo zauważyć nawet ze znacznej odległości. Podobnie naśladowców Jezusa Chrystusa da się bez trudu rozpoznać jako lud „gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków” (Tyt. 2:14). Na osobach postronnych pozostawia korzystne wrażenie ich stała dążność do przejawiania takich zbożnych zalet, jak na przykład: umiar we wszystkim, czystość, pracowitość, przyzwoita mowa i silne więzy rodzinne (Tyt. 2:1-12). Prócz tego mają mocne postanowienie, żeby nie być „cząstką świata”, nie mieć nic wspólnego z jego polityką, wojnami ani niemoralnym trybem życia (Jana 15:19; 17:14-16, NW). Chrześcijanie idący za głosem sumienia są z tego powodu niekiedy nawet wyśmiewani lub wręcz prześladowani. — Mat. 24:9; 1 Piotra 4:4.
Zupełnie więc słusznie Jezus dodaje, że światła się „nie stawia pod korcem [w tekście greckim występuje tu modios, miara pojemności około 10 litrów]”, ale „na świeczniku”, skąd może promieniować na całe pomieszczenie. Naśladowcom Jezusa nie wolno wskutek sprzeciwu ze strony świata zataić, czyli zachować tylko dla siebie prawd, które poznali o Bogu. Nie mogą też obrać postępowania niezgodnego z zasadami biblijnymi, bo wtedy, choćby nadal gorliwie ogłaszali prawdy biblijne, zachowaniem swoim przyćmiliby ich wartość. — 2 Piotra 2:2.
Nawiązując do światła padającego ze świecznika, Jezus z kolei oznajmił: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mat. 5:16). Jakaż to nieodparta racja przemawiająca za tym, by nieustannie jaśnieć „jako źródła światła w świecie”! (Filip. 2:15). Przypatrując się „dobrym uczynkom” chrześcijanina, jego otoczenie może zdać sobie sprawę, jak wspaniały jest jego Bóg. Często skłania to obserwatorów do ‛chwalenia Ojca’, to znaczy przyłączenia się do grona Jego czcicieli. Dlatego apostoł Piotr nawoływał: „Prowadźcie wśród pogan życie nienaganne, aby ci, którzy was obmawiają jako złoczyńców, przypatrując się bliżej dobrym uczynkom, wysławiali Boga w dzień nawiedzenia”. — 1 Piotra 2:12, NP.
-
-
Powrót syna marnotrawnegoStrażnica — 1978 | nr 23
-
-
Powrót syna marnotrawnego
PO RAZ pierwszy zetknąłem się ze Świadkami Jehowy w roku 1956, gdy miałem 13 lat. Właśnie wtedy mój ojczym zaczął studiować Biblię z pewnym Świadkiem, który z nim pracował w tym samym zakładzie. W wieku około piętnastu lat zgłosiłem się do chrztu. Zaledwie po roku ogarnęła mnie głupota, jak wielu wyrostków, aż w końcu dopuściłem się czynów nieobyczajnych z koleżanką szkolną. Wkrótce potem zostałem wykluczony ze zboru chrześcijańskiego. W jakiś czas później wstąpiłem do służby wojskowej. Po dwóch tygodniach postanowiłem opowiedzieć się za biblijnymi zasadami. W garnizonie Fort Ord znalazło się nas dwóch, którzy zajęli takie stanowisko. Spotkały nas zniewagi moralne i fizyczne. Między innymi bito nas, trzymano w izolatkach i morzono głodem. Po trzech miesiącach zwolniono mnie z honorami. Był to dla mnie zagadkowy obrót sprawy, aż dopiero po latach dowiedziałem się, że nagłe zwolnienie załatwił mi rodzony ojciec, człowiek bywały w świecie i mający rozległe wpływy.
Ojciec był bardzo sprytny i przebiegły, toteż w krótkim czasie całkowicie zawładnął moim życiem. Zostałem wprowadzony w machinacje polityczne i tajniki władzy, w spekulacje handlowe, nauczono mnie obracać olbrzymimi sumami pieniędzy — innymi słowy wciągnięto mnie w to wszystko, co się określa mianem „zorganizowanej przestępczości”. Ale kiedy tylko widziałem Świadków Jehowy albo ich publikacje, tęskniłem za błogosławieństwami Jehowy i towarzystwem Jego ludu. Miałem ochotę im powiedzieć: „Strzeżcie swego duchowego usposobienia, nie dopuśćcie, by was coś odciągnęło od służenia Jehowie”.
W sierpniu roku 1974, mniej więcej po piętnastu latach od czasu mego wykluczenia, ojczym będący teraz nadzorcą obwodu z ramienia Świadków Jehowy w rozmowie z nadzorcą przewodniczącym zboru Palm Springs — Zachód poprosił, żeby któryś ze starszych wstąpił do
-