-
„Panie, otwórz oczy królowi Anglii”Strażnica — 1983 | nr 1
-
-
Księgi Malachiasza widnieją jego inicjały: „W.T.”. „Tak więc doszło do tego, że [arcybiskup] Cranmer zaaprobował opublikowane zbiorowo i pod obcym nazwiskiem tłumaczenia, które uprzednio, gdy się ukazały oddzielnie, były potępione przez synod. W ten sposób też sam król zezwolił na wydanie dzieł, które w poprzednich obwieszczeniach potępił” (R.W. Dixon: History of the Church of England [Dzieje Kościoła anglikańskiego], tom I, strona 521).
Rok później wikariusz generalny Thomas Cromwell wydał rozporządzenie, w którym zobowiązał duchownych do wyłożenia dla wygody parafian w każdym kościele Biblii dużego formatu, którą należało przymocować do pulpitu łańcuchem. Kler miał „usilnie pobudzać, zachęcać i namawiać każdego do czytania tejże, jako że jest to żywe Słowo Boże”. Ludzie zabrali się do tego z takim zapałem, że w roku 1539 trzeba było ogłosić inne zarządzenie, mające ich powstrzymać od głośnego czytania Biblii w kościele podczas nabożeństwa. Najwidoczniej księża się oburzali, że wielu lekceważy sobie ich kazania i woli się zbierać wokół kogoś, kto im czyta z Biblii!
CZY TWOJE OCZY SĄ OTWARTE
Jeżeli więc chodzi o udostępnienie Biblii do czytania ogółowi ludności, to przedśmiertna modlitwa Tyndale’a została wysłuchana. A jak ta sprawa przedstawia się dzisiaj?
Niejeden człowiek mówi: „Mam przecież Biblię”. Ale czy to już wystarczy, żeby przejrzeć? „Macie oczy, a nie widzicie”, rzekł Bóg o swoim ludzie w starożytnym królestwie judzkim, który Mu się sprzeniewierzył (Jer. 5:21, Nowy Przekład). Widzenie może się zatem odnosić do wzroku symbolicznego, do postrzegania umysłem. Wprawdzie miliony ludzi mają Biblię u siebie w domu, lecz częstokroć leży ona tylko na półce i pokrywa się kurzem. Czy można powiedzieć, że oczy takich ludzi faktycznie się otwarły, aby poznać prawdę biblijną?
Niektórzy może dodadzą: „Ależ ja czytam swoją Biblię”. Czy jednak samo czytanie Biblii oznacza, że otwarły się im oczy? Niekoniecznie. Wielu czyta Biblię po prostu jako interesujące dzieło literackie. A przecież Pismo Święte mówi, że powinniśmy mieć otwarte ‛oczy swego serca’ (Efez. 1:18). Ażeby nasze oczy naprawdę były otwarte, musimy to, co czytamy w Biblii, przede wszystkim rozumieć, a następnie brać sobie do serca i stosować w życiu.
A co z tobą? Czy twoje oczy rzeczywiście są otwarte? Czy jesteś przekonany, że treść Biblii zasługuje na czytanie i przestrzeganie? Gdybyś pragnął, żeby ktoś ci w tym pomógł, Świadkowie Jehowy chętnie tej pomocy udzielą.
Jeżeli już twe oczy się otwarły, to staraj się, żeby pozostały rozwarte. W biblijnej Księdze Przysłów napisano: „Synu mój, zwróć uwagę na moje słowa; nakłoń ucha do moich mów! Nie spuszczaj ich z oczu, zachowaj je w głębi serca” (4:20, 21, NP).
-
-
Dbaj o chrześcijańską równowagęStrażnica — 1983 | nr 1
-
-
Dbaj o chrześcijańską równowagę
KTÓŻ z nas nie widział, jak ktoś upadł, albo kto sam się nie przewrócił? Małe dzieci wywracają się, ponieważ brak im doświadczenia i nie umieją odpowiednio skoordynować ruchów. Ludzie starsi są nieraz zbyt słabi, żeby utrzymać równowagę na śliskiej drodze albo na jakimś stromym zboczu. Upadek może być następstwem nieuwagi lub fałszywej oceny niebezpiecznej sytuacji. Można nagle i nieoczekiwanie stracić równowagę cielesną. Tak samo chrześcijanin może utracić równowagę duchową.
Do czynników, które potrafią stopniowo zakłócić zrównoważenie, należą na przykład obojętność, niemoralność, nadużywanie rozrywek oraz nadmierne angażowanie się w pracę zarobkową. Czy któryś z nich nie zagraża twojej chrześcijańskiej równowadze albo równowadze twojej rodziny?
UNIKANIE OBOJĘTNOŚCI
Zobojętnienie jest dziś zjawiskiem dość powszechnym. Mężowie bywają obojętni na uczuciowe i duchowe potrzeby żon oraz dzieci. Żony okazują nieraz zbyt mało zainteresowania, gdy mężowie potrzebują zrozumienia, poparcia i prawdziwej miłości. Istną plagą dla pracodawców stali się pracownicy, którzy nie troszczą się zbytnio o wykonywanie rozsądnych planów produkcyjnych ani o interesy i rozwój przedsiębiorstwa. Ze względu na rozpowszechnienie się takiej obojętności wobec różnych zadań i obowiązków chrześcijanin musi uważać, żeby się nią nie zarazić.
Aby nie popaść w znieczulicę, trzeba zachowywać w pamięci następującą natchnioną radę: „Cokolwiek czynicie, pracujcie nad tym całą duszą jak dla Jehowy, a nie dla ludzi, bo wiecie, że przecież od Jehowy otrzymacie należną nagrodę dziedzictwa” (Kol. 3:23, 24). Jeżeli naprawdę zależy nam na podobaniu się naszemu Stwórcy i Jego Synowi, znajdzie to odzwierciedlenie w tym, że będziemy dobrze pracować, wystrzegając się trwonienia czasu.
UZBROJENIE SIĘ PRZECIW NIEMORALNOŚCI
Powszechne lekceważenie biblijnych mierników moralnych również może zagrażać zachowaniu przez chrześcijanina równowagi duchowej. Apostoł Paweł radził współchrześcijanom z Koryntu: „Nie oddawajmy się też rozpuście, jak to czynili niektórzy spośród nich [Izraelitów], i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące” (1 Kor. 10:8, Biblia Tysiąclecia). Apostoł miał tutaj na myśli to, co się wydarzyło, gdy Izraelici na krótko przed wejściem do Ziemi Obiecanej obozowali na równinach Moabu. Wystawili się na pokusę, przyjąwszy zaproszenie do ucztowania z pięknymi czcicielkami bożków (Liczb 25:1-9). Tragiczne następstwa tego kroku wyraźnie świadczą o tym, jak niebezpieczne bywa zadawanie się z osobami, które nie zważają na wolę Boga.
Aby więc zachować czystość moralną, trzeba ‛zabiegać o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój — wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem’ (2 Tym. 2:22, BT). Wystrzeganie się złego towarzystwa wymaga też unikania literatury przepojonej kultem płci oraz filmów i programów telewizyjnych, które mogłyby wzbudzać niewłaściwe pragnienia. Poza tym powinniśmy dozbrajać swój umysł przez napełnianie go właściwymi myślami ze Słowa Bożego (Filip. 4:8).
CZUJNOŚĆ PRZY KORZYSTANIU Z ROZRYWEK
Syn samego Boga ostrzegł, że „przyjemności tego życia” mogą przytłumić docenianie spraw duchowych (Łuk. 8:14). Dlatego prawdziwi chrześcijanie starają się czuwać nad tym, by rozrywki nie odgrywały zbyt ważnej roli w ich życiu. Nie powinno się dopuszczać do tego, aby zajmowały czas przeznaczony skądinąd na czytanie Słowa Bożego i rozmyślanie nad nim, jak również na głoszenie „dobrej nowiny”, troszczenie się o zaspokajanie cudzych potrzeb oraz na spotykanie się z ludźmi, którzy wyznają tę samą drogocenną wiarę.
Nawet zgodnie ze sprawiedliwymi zasadami, przyjemne zajęcia nie zapewnią prawdziwego zadowolenia, jeśli sobie w nich pofolgujemy bez umiaru. Rozrywki odwołujące się do zmysłów poniekąd przypominają przyprawy. Umiarkowane korzystanie z nich może odprężać, stanowić odmianę, sprawiać radość przez miłe urozmaicenie. Natomiast przesadne pogrążanie się w nich zostawia niesmak i uczucie pustki, ponieważ nie czyni się wtedy nic naprawdę pożytecznego.
Ponadto chrześcijanin powinien podczas zażywania wypoczynku zawsze pamiętać, że przede wszystkim jest sługą Bożym. Pomoże mu to uniknąć rozwijania w sobie ducha współzawodnictwa i zbyt poważnego traktowania gier, prowadzącego ewentualnie nawet do okaleczenia siebie lub innych (Gal. 5:26).
RÓWNOWAGA PODCZAS PRACY ZAWODOWEJ
Podobnie w pracy zarobkowej trzeba dbać o zachowanie równowagi. Słudzy Boży muszą pracować na utrzymanie swoje i swych bliskich, ‛czyniąc rzetelne starania nie tylko przed oczyma Jehowy, lecz także przed oczyma ludzi’ (2 Kor. 8:21). Uczciwą pracą chrześcijanin poszerza swoje możliwości dopomagania innym duchowo i materialnie. Gdyby jednak praca zawodowa miała zbytnio go absorbować, zostawiając mu już niewiele czasu i sił na niesienie duchowej pociechy, postąpi mądrze, gdy zdecyduje się na odpowiednie zmiany.
Naprawdę dużą zachętą jest widok ludzi, którzy ograniczają swoje zajęcia świeckie, żeby mieć więcej czasu na jakże ważne uczynki wiary. Na przykład w pewnej rodzinie dwie córki podzieliły się posadą w biurze, tak iż każda objęła pół etatu, pracując po dwa i pół dnia tygodniowo zamiast przez pięć dni. Mogą dzięki temu poświęcać około 100 godzin miesięcznie na pomaganie okolicznej ludności w nabywaniu wiedzy biblijnej.
Podobnie jak można zapobiec literalnemu upadkowi, tak pokrzepiając się na duchu przez studiowanie Słowa Bożego i utrzymywanie bliskich kontaktów ze współwyznawcami można uniknąć utraty swego zrównoważenia. Ponadto gorliwie uczestnicząc w dzieleniu się prawdą biblijną z innymi, zaznajemy większego szczęścia, jakie wynika z dawania, i łatwiej nam jest kierować wzrok na to, co się w życiu naprawdę liczy (Dzieje 20:35). A dbając w ten sposób o równowagę duchową, możemy ufnie patrzeć w przyszłość, „Bóg bowiem nie jest niesprawiedliwy, żeby zapomniał o waszej pracy i miłości, jaką okazaliście dla Jego imienia” (Hebr. 6:10).
-
-
Co o tym sądzić?Strażnica — 1983 | nr 1
-
-
Co o tym sądzić?
PO CZYJEJ STRONIE STOI BÓG?
Gazeta „Brazil Herald” donosiła ostatnio o tym, jak drużyna piłki nożnej Atletico z Belo Horizonte hałaśliwie świętowała zwycięstwo nad drużyną Fluminense z Rio de Janeiro. W sprawozdaniu swym podała również, że czterech zawodników z drużyny Atletico, którzy „niedawno przeszli na protestantyzm, odłączyło się od pozostałych, otwarło Biblię i dziękowało Panu za to, że pomógł im pokonać zespół Fluminense”.
Czy jest to rozsądne, żeby dziękować Bogu za takie zwycięstwo lub o nie prosić? Czyja prośba miałaby być uwzględniona, gdy o zwycięstwo modlą się szczerzy ludzie po obu stronach? Gazeta „Brazil Herald” po tych pytaniach posunęła się jeszcze krok dalej: „Nasuwa się tu pytanie często zadawane przez jednostki niezbyt odurzone patriotyzmem podczas wojen: Co ma Pan przeciwko drugiej stronie — w tym wypadku przeciw drużynie Fluminense z Rio? Dlaczego miałby trzymać stronę drużyny Atletico? Być może ci pobożni ludzie trochę przesadzają, mniemając, że Pan ma interes w wynikach meczu piłkarskiego, a może nawet w skutkach wojny między narodami”.
Bóg na pewno nie jest odpowiedzialny za sukces lub porażkę jednej ze stron w rozgrywkach sportowych ani w krwawych wojnach toczonych chociażby przez religijnych ludzi. Odpowiedzią dla osób, które modlą się o pomoc Bożą dla swoich, jest to, co powiedziano w starożytności do odstępczego Izraela: „Gdy
-