BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • Czy Chrystus już powrócił?
    Strażnica — 1982 | nr 18
    • Czy Chrystus już powrócił?

      „‛JEZUS CHRYSTUS’ POWRACA — W KITWE”. Tak brzmiał jeden z nagłówków na pierwszej stronie gazety Times of Zambia z 24 marca 1980 roku. W artykule pod tym tytułem można było przeczytać: „Pewien człowiek podający się za Jezusa Chrystusa organizuje nowy ruch religijny. (...) wybrał sobie dwunastu mężczyzn na uczniów. (...) Powiedział: ‛Jestem prawdziwym Jezusem Chrystusem, a lud mnie przyjął’”.

      Z doniesień prasowych wynika, że nie jest to wcale odosobniony wypadek. W kilku krajach na przykład powstał cały kult wokół niejakiego Sun Myung Moona, który bywa w gazetach nazywany „Panem Wtórego Przyjścia”, „Trzecim Adamem, Nowym Mesjaszem”.

      Oczekiwanie na powrót Chrystusa nie jest zjawiskiem powstałym dopiero w ostatnich czasach. W ciągu wieków sporo ludzi bezpodstawnie podawało się za przybyłego z powrotem Chrystusa. Z kolei miliony innych wyczekiwały jego drugiego adwentu, to znaczy przyjścia. Na temat „wiernych pierwotnego kościoła” chrześcijańskiego Encyclopaedia Britanica podaje: „Wierzyli, że obietnice Starego Testamentu co do nadejścia kogoś, kto przyniesie wybawienie, spełniły się na Jezusie Chrystusie, lecz nie całkowicie. Dlatego też oczekiwali drugiego przyjścia Chrystusa, które ich zdaniem było bardzo bliskie”.

      Dzisiaj jednak ludzie na ogół sceptycznie odnoszą się do tych proroctw biblijnych, które mówią o powrocie Chrystusa. Na przykład w jednym z dzienników amerykańskich redaktor działu religijnego napisał: „Można się spotkać ze zdaniem, że ze względu na same wojny, trzęsienia ziemi i klęski głodu, jakie miały miejsce w przeszłości, Jezus powinien był powrócić już co najmniej sto razy”.

      Wobec tak sprzecznych poglądów co do powrotu Chrystusa nasuwa się szereg pytań wymagających jasnej odpowiedzi, a między innymi: Czy rzeczywiście Chrystus miał powrócić w ciele? Czy go zobaczymy? Jak rozpoznamy go wobec istnienia tylu oszustów? Następny artykuł dostarczy odpowiedzi na tego typu pytania.

  • Czy Chrystus mógł powrócić niezauważony?
    Strażnica — 1982 | nr 18
    • Czy Chrystus mógł powrócić niezauważony?

      DLACZEGO postawiono takie pytanie? Po prostu dlatego, że sam Jezus rzekł do swych uczniów: „Ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego i wtedy biadać będą wszystkie plemiona ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą” (Mat. 24:30, Nowy Przekład). Ale nieco później, w trakcie spożywania ostatniej wieczerzy z uczniami, powiedział: „Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie” (Jana 14:19, NP). Pozorną tę sprzeczność tym bardziej komplikuje objawienie, które ukazano apostołowi Janowi jakieś sześćdziesiąt lat później; w jego relacji czytamy: „Oto przychodzi wśród obłoków, i ujrzy go wszelkie oko, a także ci, którzy go przebili, i będą biadać nad nim wszystkie plemiona ziemi” (Obj. 1:7, NP).

      Czy słowa ujrzeć i oglądać należy pojmować dosłownie? Czy może kryje się w nich głębsze znaczenie? Jak ważne to są kwestie, obrazują zdarzenia z pierwszego wieku naszej ery, gdy wielu Żydów czekało na pojawienie się Mesjasza.

      UKAZAŁ SIĘ, LECZ NIE ZOSTAŁ ROZPOZNANY

      Podstawowe znaczenie zapewne miało wówczas pytanie: Czy Mesjasz, to znaczy Chrystus, może nadejść i nie być rozpoznany? Oczywiście miał być widzialny, będąc człowiekiem, ale czy ogół Żydów się zorientuje, że właśnie jego posłał Bóg?

      Doniesienie biblijne całkiem jasno przedstawia reakcję większej części ludności. W dniu triumfalnego wjazdu Jezusa do Jeruzalem tłum wołał radośnie: „Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim”. Kiedy niektórzy obserwatorzy pytali: „Któż to jest”? — z tłumu padała odpowiedź: „To jest prorok Jezus, ten z Nazaretu Galilejskiego”. Uważano, że ów człowiek czyniący cuda przystąpi wkrótce do działania i uwolni Żydów spod jarzma rzymskiego. Tymczasem oczekiwania te się nie sprawdziły. Jezus nie zamierzał zrewolucjonizować politycznej sytuacji na świecie, chodziło mu natomiast o wolność ducha i czystość religii. Jakiż zawód sprawił więc swoim współczesnym mającym nacjonalistyczne aspiracje! Taki „mesjasz” nie pasował do ich zawczasu ustalonych wyobrażeń o wybawcy Izraela. Toteż nie dziwi kontrast między przyjazną gromadą ludzi z dnia 9 Nisan (niedzieli) a żądnym krwi motłochem z dnia 14 Nisan (piątku)! „Wszyscy wołali: ‛Na pal z nim!’ (...) ‛Krew jego niech spadnie na nas i na nasze dzieci’” (Mat. 21:9-11, NP; Mat. 27:22-25).a

      Krótkowzroczność większości narodu żydowskiego sprawiła, że tych ludzi ominął chwalebny przywilej królowania wespół z Chrystusem w jego niebiańskim Królestwie. Ideały polityczne i patriotyczne przysłoniły im obraz duchowych błogosławieństw, które mogły okazać się dla nich dobrodziejstwem. Chcieli mesjasza tylko dla swego pokolenia i do rozwiązania własnego partykularnego problemu — rzymskiej okupacji kraju. Pomimo tylu wyraźnych oznak przemawiających na jego korzyść nie rozpoznali prawdziwego Mesjasza (Mat. 1:21 do 2:6).

      CZY ISTNIEJE WSPÓŁCZESNY ODPOWIEDNIK?

      Czy coś podobnego mogło się zdarzyć w naszym dwudziestym wieku? Czy to możliwe, żeby były w błędzie miliony ludzi oczekujących przybycia Chrystusa na literalnych obłokach?

      Wymowną wskazówkę dotyczącą takich pytań znajdujemy w ostrzeżeniu, które Jezus skierował do swych naśladowców: „Gdyby wam wtedy kto powiedział: Oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy, i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych. Oto przepowiedziałem wam” (Mat. 24:23-25, NP). Wynika stąd, że obecność Chrystusa nie miała być dostrzegalna dla wzroku w żadnym miejscu geograficznym na ziemi. Dlatego też osobnicy, którzy twierdzą, że są na nowo przybyłym Chrystusem lub że widzieli go „tu” czy „tam”, to albo ludzie wprowadzeni w błąd, albo wręcz oszuści.

      Kluczem do zrozumienia całej sprawy jest pytanie, które czterej uczniowie Chrystusa zadali swemu Mistrzowi, patrząc na Jeruzalem i tamtejszą świątynię z pobliskiej Góry Oliwnej. Jezus zapowiedział wtedy o tej świątyni, będącej w owym czasie głównym ośrodkiem religijnym Żydów, że zostanie doszczętnie zburzona. Zaskoczyło to uczniów, toteż zapytali: „Powiedz nam, kiedy się to stanie oraz co będzie znakiem twej obecności [po grecku: parousia] i zakończenia systemu rzeczy?”

      Może chciałbyś, czytelniku, zacytowany tutaj werset z Przekładu Nowego Świata porównać z tym, jak oddano go w twoim egzemplarzu Pisma Świętego. Jeżeli masz w domu tak zwaną Biblię gdańską, znajdziesz w niej następujące słowa: „Powiedz nam, kiedy się to stanie, i co za znak przyjścia twego i dokonania świata?” Według Nowego Przekładu wydanego nakładem Brytyjskiego i Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego (i podobnie w Biblii Tysiąclecia) zakończenie tego wersetu brzmi: „Jaki będzie znak twego przyjścia i końca świata?” Ks. W. Benedyktowicz napisał: „Jaki znak poprzedzi Twoje ponowne przyjście i koniec naszej ery?” Natomiast w angielskim przekładzie The Living Bible podano: „Jakie wydarzenia będą sygnalizować twój powrót oraz koniec świata?” (Mat. 24:3).

      Przytoczone tu różne tłumaczenia niejednego wręcz skierowały na fałszywy trop, jeśli chodzi o właściwe zrozumienie oraz zastosowanie odpowiedzi, której Jezus udzielił apostołom. O co innego przecież chodzi, gdy zdarzenia wskazują, że ktoś przybywa lub wraca, a zupełnie o co innego wtedy, gdy dowodzą, że oczekiwana osoba już przyszła. Zapewne przeżyłeś już taką sytuację, oczekując kogoś na lotnisku bądź na dworcu kolejowym. Taka sama różnica zachodzi między powracaniem Chrystusa a jego „obecnością”, która oznacza, że już przybył. Czy cię to dziwi?

      Skąd wszakże można wiedzieć, który sposób oddania jest dokładniejszy — „obecność” czy „przyjście”? Zajrzyjmy do innego tekstu biblijnego, w którym występuje to samo greckie słowo parousia, i przekonajmy się, jak je oddają niektóre wyżej cytowane tłumaczenia Biblii. Na przykład w Liście do Filipian 2:12 czytamy: „Umiłowani moi, skoro zawsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i ze drżeniem nie tylko w mojej obecności [po grecku: parousia], lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma” (BT, zobacz też NP). A ks. S. Kowalski podaje: „Najmilsi moi, zawsze byliście posłuszni: pracujcie więc nad zbawieniem swym z lękiem i trwogą, nie tylko wtedy, gdy jestem z wami, lecz jeszcze więcej teraz, gdy mnie nie ma”. Warto z tym porównać List do Filipian 1:26 (BT i NP), gdzie dane słowo występuje w formie parousias.b

      Jak przetłumaczono tutaj grecki termin parousia? Na „obecność” i „jestem z wami”. Ani „przybycie”, ani „przyjście” by się nie nadawało. Warto jeszcze zaznaczyć, że najbliższy odpowiednik polskiego „przyjścia”, mianowicie greckie eleusis, spotykamy w wypowiedzi chrześcijańskiego męczennika Szczepana, który broniąc się przed żydowskim sądem, Sanhedrynem, otwarcie zapytał: „Któregoż z proroków nie prześladowali ojcowie wasi? Pozabijali też tych, którzy przepowiedzieli przyjście [eleuseos] Sprawiedliwego” (Dzieje 7:52, NP).

      WIDZIALNY CZY NIEWIDZIALNY

      Z kolei nasuwa się pytanie: Jeżeli Jezus wspomniał o widzialnych znakach mających umożliwić rozpoznanie jego obecności na skutek powrotu, to czy on sam będzie wtedy widzialny, czy pozostanie niewidzialny? Zamiast bezkrytycznie przyjmować tradycyjne poglądy na tę sprawę, spróbujmy się oprzeć na tym, co podaje Pismo Święte. Na przykład apostoł Piotr napisał w swoim pierwszym natchnionym liście: „Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga; w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu” (1 Piotra 3:18, NP). Apostoł Paweł dodatkowo potwierdza tę wypowiedź, oświadczając: „Odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób” (2 Kor. 5:16, BT).

      Czy naprawdę powrót Jezusa w ciele byłby dla ludzkości dobrodziejstwem, czy przeciwnie, nie leżałby w naszym interesie? W gruncie rzeczy podałby w wątpliwość moc prawną złożonej przez niego ofiary, a zarazem sens jego pierwszego przyjścia na ziemię. Sam Chrystus powiedział: „Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam [a nie przejściowo wypożyczę], to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata” (Jana 6:51, NP). Jego ofiara stanowi podstawę odkupienia ludzkości, a jego zmartwychwstanie do życia duchowego oznacza, że mamy współczującego orędownika, który się za nami wstawia. W związku z tym Paweł napisał: „Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej — zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami”. Gdyby Chrystus miał opuścić zajmowane stanowisko, żeby ukazać się w ciele na ziemi, ród ludzki nic by na tym nie zyskał (Rzym. 8:34, BT).

      Jeżeli nie wchodzi w grę powtórne przyjście Chrystusa w ciele, to jaka pozostaje druga możliwość? Krótko mówiąc jego parousia, czyli obecność jako niewidzialnego Syna Bożego, obdarzonego władzą w Królestwie i kierującego swoją uwagę na ziemię. Właśnie dlatego przepowiedział on widzialne znaki, które miały potwierdzać jego niewidzialną obecność (Mat. 24:3 do 25:46).

      W JAKIM SENSIE GO ‛UJRZĄ’ I ‛BĘDĄ OGLĄDAĆ’

      Zachowując to wszystko w pamięci, powróćmy teraz do wersetów przytoczonych na wstępie artykułu. Jeden z nich był zaczerpnięty z Ewangelii według Jana 14:19, gdzie Jezus oświadczył: „Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie, lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie” (NP). Istotnie, to nie ogół ludzi, tylko naśladowcy Jezusa oglądali go po zmartwychwstaniu przy różnych okazjach. Ale w tym celu nie wziął z powrotem ciała oddanego na ofiarę; po prostu zależnie od potrzeby przybierał zmaterializowaną postać człowieka, jak to przedtem nieraz czynili aniołowie (Łuk. 1:11, 26, 27; 2:9-14). W dwóch wypadkach ukazał się uczniom, gdy byli zebrani w pomieszczeniach „i drzwi były zamknięte”. Rzecz jasna, iż żaden człowiek z ciała i krwi nie jest w stanie pojawiać się i znikać w takich okolicznościach (Jana 20:19, 26, NP; 1 Kor. 15:3-8).

      Słowa Jezusa: „lecz wy oglądać mnie będziecie”, oczywiście nie dotyczyły tylko jego ukazywania się po zmartwychwstaniu, ponieważ mają dużo głębsze znaczenie. Nieco wcześniej powiedział przecież: „W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować

Publikacje w języku polskim (1960-2026)
Wyloguj
Zaloguj
  • polski
  • Udostępnij
  • Ustawienia
  • Copyright © 2025 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
  • Warunki użytkowania
  • Polityka prywatności
  • Ustawienia prywatności
  • JW.ORG
  • Zaloguj
Udostępnij