BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • Czy Chrystus mógł powrócić niezauważony?
    Strażnica — 1982 | nr 18
    • Jeżeli Jezus wspomniał o widzialnych znakach mających umożliwić rozpoznanie jego obecności na skutek powrotu, to czy on sam będzie wtedy widzialny, czy pozostanie niewidzialny? Zamiast bezkrytycznie przyjmować tradycyjne poglądy na tę sprawę, spróbujmy się oprzeć na tym, co podaje Pismo Święte. Na przykład apostoł Piotr napisał w swoim pierwszym natchnionym liście: „Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga; w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu” (1 Piotra 3:18, NP). Apostoł Paweł dodatkowo potwierdza tę wypowiedź, oświadczając: „Odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób” (2 Kor. 5:16, BT).

      Czy naprawdę powrót Jezusa w ciele byłby dla ludzkości dobrodziejstwem, czy przeciwnie, nie leżałby w naszym interesie? W gruncie rzeczy podałby w wątpliwość moc prawną złożonej przez niego ofiary, a zarazem sens jego pierwszego przyjścia na ziemię. Sam Chrystus powiedział: „Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam [a nie przejściowo wypożyczę], to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata” (Jana 6:51, NP). Jego ofiara stanowi podstawę odkupienia ludzkości, a jego zmartwychwstanie do życia duchowego oznacza, że mamy współczującego orędownika, który się za nami wstawia. W związku z tym Paweł napisał: „Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej — zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami”. Gdyby Chrystus miał opuścić zajmowane stanowisko, żeby ukazać się w ciele na ziemi, ród ludzki nic by na tym nie zyskał (Rzym. 8:34, BT).

      Jeżeli nie wchodzi w grę powtórne przyjście Chrystusa w ciele, to jaka pozostaje druga możliwość? Krótko mówiąc jego parousia, czyli obecność jako niewidzialnego Syna Bożego, obdarzonego władzą w Królestwie i kierującego swoją uwagę na ziemię. Właśnie dlatego przepowiedział on widzialne znaki, które miały potwierdzać jego niewidzialną obecność (Mat. 24:3 do 25:46).

      W JAKIM SENSIE GO ‛UJRZĄ’ I ‛BĘDĄ OGLĄDAĆ’

      Zachowując to wszystko w pamięci, powróćmy teraz do wersetów przytoczonych na wstępie artykułu. Jeden z nich był zaczerpnięty z Ewangelii według Jana 14:19, gdzie Jezus oświadczył: „Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie, lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie” (NP). Istotnie, to nie ogół ludzi, tylko naśladowcy Jezusa oglądali go po zmartwychwstaniu przy różnych okazjach. Ale w tym celu nie wziął z powrotem ciała oddanego na ofiarę; po prostu zależnie od potrzeby przybierał zmaterializowaną postać człowieka, jak to przedtem nieraz czynili aniołowie (Łuk. 1:11, 26, 27; 2:9-14). W dwóch wypadkach ukazał się uczniom, gdy byli zebrani w pomieszczeniach „i drzwi były zamknięte”. Rzecz jasna, iż żaden człowiek z ciała i krwi nie jest w stanie pojawiać się i znikać w takich okolicznościach (Jana 20:19, 26, NP; 1 Kor. 15:3-8).

      Słowa Jezusa: „lecz wy oglądać mnie będziecie”, oczywiście nie dotyczyły tylko jego ukazywania się po zmartwychwstaniu, ponieważ mają dużo głębsze znaczenie. Nieco wcześniej powiedział przecież: „W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli”. Wynika stąd wyraźnie, że jego namaszczeni duchem naśladowcy mieli wespół z nim zamieszkać w niebie i oglądać go na duchowej płaszczyźnie życia (Jana 14:2, 3, NP).

      W jaki sposób jednak należy rozumieć werset z Księgi Objawienia 1:7, gdzie zaznaczono, że ‛ujrzą go’ nawet niewierzący? Napisano tam: „Oto przychodzi wśród obłoków, i ujrzy go wszelkie oko, a także ci, którzy go przebili, i będą biadać nad nim wszystkie plemiona ziemi” (NP). Czy mamy to rozumieć dosłownie? Jak mogłoby ujrzeć Chrystusa każde oko, gdyby się pojawił wśród literalnych obłoków? Gdyby był widziany w Australii, wtedy nie byłoby go widać równocześnie w Europie oraz w większości innych okolic ziemi, i to bez względu na wysokość, na jaką by się wznosił. Sam fakt zresztą, iż różne wersety biblijne wiążą obecność Chrystusa z symbolicznymi obłokami, przemawia stanowczo za jego niewidzialną obecnością, ponieważ chmury bynajmniej nie polepszają widoczności, o czym dobrze wiedzą zwłaszcza piloci i kontrolerzy ruchu powietrznego.

      Kim w takim razie są ci, którzy go przebili? Jeżeli idzie o ścisłość, uczynili to żołnierze rzymscy, ale oni już dawno pomarli (Jana 19:23, 32-34). Zatem słowa powyższe muszą mieć jakiś inny sens. Odpowiedniego wyjaśnienia udzielił sam Jezus w przypowieści „o owcach i kozłach”, gdy rzekł: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście” (Mat. 25:31-46, NP). Dlatego za ‛przebijające’ Chrystusa dziś w okresie jego niewidzialnej obecności są poczytane te narody oraz poszczególne osoby, które maltretują jego uczniów na ziemi w obecnym dwudziestym wieku. Chcąc nie chcąc się przekonają, jak poważne są konsekwencje ich postępowania i kto wydaje na nich wyrok. Tak, „wszystkie plemiona ziemi” na podstawie nagle i niezależnie od nich się zmieniających warunków ‛ujrzą’, czyli uprzytomnią sobie obecność i ujawnienie się Chrystusa. Zdadzą sobie sprawę z tego, że Chrystus sprawuje sąd, jednak nie na ich korzyść. Będą mieli dostateczne powody, aby „biadać”.

      Z drugiej strony na całym świecie miliony ludzi rozpoznały, że od bogatego w wydarzenia 1914 roku Chrystus jest obecny. Wiedzą oni wprawdzie, że wojny, głody i trzęsienia ziemi występowały za życia wielu pokoleń, niemniej jednak wzięli pod uwagę, iż żadne inne pokolenie nie doświadczyło nawet jednej wojny światowej, nie mówiąc już o dwóch. Żadne dawniejsze pokolenie nie dysponowało takimi środkami, którymi właściwie można zniszczyć całą ludzkość. Chociaż zgadzają się z tym, iż proroctwo Chrystusa spełniło się w małej skali przed zburzeniem Jeruzalem w 70 roku n.e., są także świadomi faktu, że jego treść wskazuje na coś więcej. Wiele szczegółów znaku przepowiedzianego przez Jezusa daje się dzisiaj łatwo dostrzec, wciąż też są jeszcze wśród nas przedstawiciele pokolenia, które widziało początek tych nieszczęść w roku 1914 (Mat. 24:34).

      JAK SIĘ ZACHOWASZ?

      Nasuwa się teraz pytanie: Co ty, czytelniku, myślisz o niewidzialnej obecności Chrystusa, o jego paruzji? W dzisiejszych czasach, gdy coraz bardziej szerzy się cynizm, wielu odnosi się do tej kwestii obojętnie, a nawet ze wzgardą. Czy jednak można sobie pozwolić na taką postawę, gdy się pomyśli, że chodzi o zamierzenie Boże co do zbawienia ludzkości? Czy rozsądne byłoby tak lekkomyślne odtrącenie obietnic i postanowień Wszechwładnego Pana Jehowy co do przyszłości rodu człowieczego? Warto w tym miejscu przytoczyć przestrogę apostoła Piotra: „Przede wszystkim wiecie (...) o tym, że w dniach ostatnich przyjdą szydercy ze swym szyderstwem, postępujący według własnych pragnień i mówiący: ‛Gdzież jest ta obiecana jego obecność? Przecież od dnia, gdy nasi praojcowie zasnęli w śmierci, wszystko pozostaje dokładnie tak, jak było od początku stworzenia’” (2 Piotra 3:3, 4).

      Kiedy nadejdzie czas na ujawnienie się Chrystusa, czyli wykonanie wyroku wydanego na ten świat, nie będzie już miejsca na jakiekolwiek usprawiedliwianie się niewiedzą lub obojętnością wywołaną przez warunki. Wyraził to jasno sam Jezus, gdy powiedział: „Wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy biadać będą wszystkie plemiona ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą”. Za późno jednak nastąpi to przymusowe rozpoznanie obecności Chrystusa, by mogło danym ludziom wyjść na dobre. Dla wszystkich, którzy nie zwracali uwagi na ostrzeżenia, będzie ono równoznaczne ze zgubą (Mat. 24:30; Obj. 1:7; 11:18).

      Cóż możesz więc teraz uczynić, żeby dostąpić błogosławieństwa Bożego? Pokornie szukaj Boga Jehowy, dopóki daje się znaleźć. Czytaj i studiuj Biblię; dowiesz się wtedy, jak to Chrystus przy swym pierwszym przyjściu stał się doskonałą ofiarą odkupienia, a w okresie swej obecności, w którym teraz żyjemy — chwalebnym, niebiańskim Królem. Zapewnisz sobie w ten sposób niewymowną radość i po prostu życie. Bez zwłoki nawiąż kontakt ze Świadkami Jehowy w miejscu, gdzie mieszkasz, a oni chętnie i bezinteresownie pomogą ci w zrozumieniu Pisma Świętego (Sof. 2:3).

  • Głusi słyszą prawdę
    Strażnica — 1982 | nr 18
    • Głusi słyszą prawdę

      PEWNA kobieta mieszkająca w Rio de Janeiro zaprenumerowała sobie „Strażnicę”, ale właściwie do kolejno otrzymywanych numerów zaglądał jej syn, który będąc głuchoniemym chętnie czytał różne czasopisma. Następnie ten młody człowiek zaczął chodzić na zebrania chrześcijańskie do miejscowej Sali Królestwa Świadków Jehowy. Jeden ze Świadków, siedząc obok niego, wypisywał mu na kartce główne punkty wygłaszanych przemówień. Wkrótce jednak matka wniosła sprzeciw i zaczęła nalegać, żeby syn poznał również inne kościoły. Przez dwa miesiące spełniał jej życzenie, ale nie podobał mu się nastrój panujący tam na nabożeństwach. Nic nie rozumiał, a gdy się zorientowano, że nie potrafi mówić, nikt już nie zwracał na niego uwagi. Bardzo mu brakowało zwykłej ludzkiej życzliwości i tego ciepła, które odczuwał w Sali Królestwa!

      Powrócił więc na tę Salę. Tym razem inny Świadek Jehowy spróbował studiować z nim Biblię metodą czytania i pisania, ale to szło zbyt opornie. Jeszcze inny Świadek wpadł na pomysł, żeby w czasie studium mówić do niego bardzo powoli, dzięki czemu mógłby czytać z warg. Sposób ten wprawdzie kosztował sporo czasu, ale ów młody człowiek zaczął coraz bardziej cenić sobie prawdę, która najwyraźniej przemawiała mu do serca.

      Młodzieniec ów zaprosił na swoje studium matkę, brata, staruszka ojca oraz dwie siostry. Jedna z nich przyprowadziła potem zaprzyjaźnionego hipisa, który również był głuchoniemy. Kiedy umarł ojciec, syn potrafił już pocieszyć matkę biblijną nadzieją zmartwychwstania (Jana 5:28, 29). Zainteresował też w miejscu pracy zarobkowej pewnego mężczyznę, który ma częściowo upośledzony słuch i mowę. U wszystkich widoczny był stały postęp. Obecnie matka, obie siostry, były hipis oraz kolega z pracy są ochrzczonymi chrześcijanami.

      Dzięki gorliwości tych osób powstała z czasem grupa licząca do 30 ludzi, którzy korzystają z zebrań chrześcijańskich przeprowadzanych przy użyciu znaków migowych. Zadaje się tam nimi pytania i tak samo udziela odpowiedzi. Świadomi polecenia, żeby oznajmiać dobrą nowinę o Królestwie Bożym, chrześcijanie ci uczestniczą też w działalności głoszenia od domu do domu, organizowanej przez Świadków Jehowy (Mat. 24:14; 28:19, 20). Towarzyszą wtedy innym Świadkom, pokazując domownikom wersety biblijne i proponując im literaturę. Kiedy inni głosiciele Królestwa napotkają głuchoniemego mężczyznę lub kobietę, przekazują adres i nazwisko do tego ośrodka, a należący do niego Świadkowie odwiedzają taką osobę. W ten sposób już wielu głuchoniemych zdołało „usłyszeć” prawdę.

Publikacje w języku polskim (1960-2026)
Wyloguj
Zaloguj
  • polski
  • Udostępnij
  • Ustawienia
  • Copyright © 2025 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
  • Warunki użytkowania
  • Polityka prywatności
  • Ustawienia prywatności
  • JW.ORG
  • Zaloguj
Udostępnij