BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • Jehowa podtrzymywał mnie jak przyjaciel
    Strażnica — 1989 | 1 maja
    • Odsyłacze do wcześniej wydanych publikacji:

      1. Zobacz Strażnicę nr 15 z roku 1966, strony 8 do 10, i nr 1 z roku 1964, strony 9 do 11

  • Tajemnica Kodeksu watykańskiego
    Strażnica — 1989 | 1 maja
    • Tajemnica Kodeksu watykańskiego

      CODEX Vaticanus 1209 figuruje już w pierwszym katalogu Biblioteki Watykańskiej, sporządzonym w roku 1475. Nie wiadomo, jak się tam znalazł. Jest to jeden z trzech ważnych kodeksów greckich, jakie się zachowały do naszych czasów, obok współczesnego mu Kodeksu synaickiego, powstałego w IV wieku, oraz Kodeksu aleksandryjskiego, pochodzącego z początków V wieku.

      Wprawdzie uczeni już w XVI wieku zdawali sobie sprawę z wagi tego rękopisu, ale tylko nielicznym pozwolono się z nim zapoznać. W roku 1669 Biblioteka Watykańska przygotowała zestawienie różnych materiałów ze wspomnianego manuskryptu, potem jednak je zagubiono i odnaleziono dopiero w roku 1819.

      W roku 1809 cesarz francuski Napoleon zajął Rzym i zabrał ów cenny rękopis do Paryża, gdzie jego zbadaniem zajął się słynny biblista Leonhard Hug, ale w roku 1815, po upadku Napoleona, kodeks wrócił do Watykanu. Przez następne 75 lat znowu był tam osłonięty mgłą tajemnicy.

      W roku 1843 Konstantin von Tischendorf, jeden z największych na świecie badaczy manuskryptów, po kilku miesiącach oczekiwania otrzymał zgodę na zapoznawanie się z tym kodeksem, ale tylko przez 6 godzin. Dwa lata później angielski biblista dr S.P. Tregelles mógł obejrzeć wspomniany kodeks, ale nie pozwolono mu go studiować. Oto jego wypowiedź: „To prawda, że często oglądałem ten MS [manuskrypt], ale nie dano mi z niego skorzystać; nie mogłem go otworzyć, dopóki nie przeszukano mi kieszeni i nie zabrano pióra, atramentu oraz papieru; jednocześnie dwóch prelati [prałatów] zajmowało mnie rozmową prowadzoną po łacinie, a gdy się zbyt długo przyglądałem jakiemuś wersetowi, wyjmowali mi tę księgę z rąk”.

      Dlaczego Kościół katolicki tak niechętnie udostępniał światu swój bezcenny manuskrypt?

      Dlaczego trzymany w ukryciu?

      Kościół katolicki w dalszym ciągu przyznaje „wyjątkowy autorytet” łacińskiej wersji Pisma Świętego, zwanej Wulgatą. Jak wynika z encykliki Piusa XII zatytułowanej Divino Afflante Spiritu, ogłoszonej w roku 1943, ten pochodzący z IV wieku przekład na język łaciński, dokonany przez Hieronima, uchodzi ponadto za „całkowicie wolny od wszelkiego błędu w sprawach wiary i moralności”. A jak ma się rzecz z tekstem hebrajskim i greckim, służącym za podstawę przekładu Wulgaty? Wspomniana encyklika wyjaśnia, że ich wartość polega na ‛potwierdzaniu’ autorytetu Wulgaty. Z tego powodu żaden manuskrypt w języku greckim, nawet Kodeks watykański, nigdy nie był uznawany za równie miarodajny jak łacińska Wulgata. Takie stanowisko Kościoła katolickiego oczywiście przysporzyło określonych trudności.

      Na przykład żyjący w XVI wieku uczony Erazm z Rotterdamu, tłumacząc „Nowy Testament” z greki, powołał się na autorytet Kodeksu watykańskiego, by opuścić nieautentyczne słowa z Listu 1 Jana 5:7, 8. Erazm miał rację, ale jeszcze w roku 1897 papież Leon XIII popierał skażony łaciński tekst Wulgaty. Dopiero w miarę publikowania współczesnych katolickich przekładów Biblii zaczęto przyznawać, że do tego wersetu zakradł się błąd.

      Kiedy w drugiej połowie XIX wieku świat dowiedział się o istnieniu Kodeksu synaickiego, władze kościelne zrozumiały, że powstało niebezpieczeństwo przyćmienia sławy kodeksu przechowywanego w Watykanie. Na przełomie XIX i XX wieku udostępniono wreszcie dobrej jakości kopie fotograficzne.

      Manuskrypt watykański składa się z 759 kart. Brakuje w nim większej części Księgi Rodzaju, niektórych psalmów oraz końcowej części Chrześcijańskich Pism Greckich. Napisany jest prostym, pięknym pismem na bardzo delikatnym, cienkim pergaminie, sporządzonym podobno ze skór antylop. Oficjalnie określa się go jako Codex B i można go dziś oglądać w Bibliotece Watykańskiej. Nie jest już ukrywany, a jego wartość została wreszcie doceniona i uznana na całym świecie.

      [Ilustracja na stronie 31]

      Watykan przez stulecia ukrywał cenny Codex Vaticanus 1209

      [Prawa własności]

      Reprodukcja Codices E Vaticanis Selecti

  • Pytania czytelników
    Strażnica — 1989 | 1 maja
    • Pytania czytelników

      ◼ Czy w stosunku do ludzi, w tym także do swoich sług, Jehowa posługuje się podstępem lub oszustwem, jak to zdaje się wynikać z Księgi Jeremiasza 4:10 i 20:7?

      Nie, Stwórca nie postępuje w sposób przebiegły, zwodniczy ani oszukańczy. Może jednak realizować swą sprawiedliwą wolę wbrew temu, czego się spodziewają ludzie, i rzeczywiście tak się dzieje.

      Jeden z aspektów tego zagadnienia dostrzegamy w Księdze Jeremiasza 4:10, gdzie znajdujemy takie słowa proroka: „Niestety, Panie Wszechwładny, Jehowo! Naprawdę całkiem zmyliłeś ten lud i Jeruzalem, mówiąc: ‛Pokój będzie waszym udziałem’, a miecz sięgnął do samej duszy”.

      Jehowa za pośrednictwem Jeremiasza zapowiadał nadchodzącą klęskę odstępczego narodu, który Mu służył dla pozoru (Jeremiasza 1:10, 15-19; 4:5-8; 5:20-30). Ale byli jeszcze inni, którzy się podawali za przedstawicieli Boga (Jeremiasza 4:9). Co lud słyszał od tych rzekomych proroków? Bóg ocenił to następująco: „Prorocy faktycznie prorokują w zakłamaniu (...) i lud mój to pokochał” (Jeremiasza 5:31; 20:6).

      Jehowa nie posyłał tych fałszywych proroków, ale też nie chronił swego ludu przed puszczanymi przez nich w obieg wieściami w rodzaju: „Pokoju będziecie zażywać”, albo: „Nie spadnie na was żadne nieszczęście” (Jeremiasza 23:16, 17, 25-28, 32). Lud musiał dokonać wyboru — uznać dobitne proroctwa przekazywane przez Jeremiasza za prawdziwe bądź też pozwalać się zwodzić przez fałszywych, samozwańczych proroków, takich jak Chananiasz czy Szemajasz (Jeremiasza 28:1-4, 11; 29:30-32). Skoro Bóg nie przerwał działalności tych zwodzicieli, można było o Nim powiedzieć: „Całkiem zmyliłeś ten lud i Jeruzalem, mówiąc: ‛Pokój będzie waszym udziałem’”.

      W innym sensie pomylił się Jeremiasz. „Okpiłeś mnie, Jehowo, i tak dałem się okpić. Użyłeś wobec mnie swej siły i tak przemogłeś. Odtąd jestem pośmiewiskiem jak dzień długi; każdy stroi ze mnie drwiny” (Jeremiasza 20:7).

      Paszchur, jeden z czołowych kapłanów, publicznie znieważył Jeremiasza, a następnie zakuł go w dyby. Patrząc z ludzkiego punktu widzenia, Jeremiasz mógł wnioskować, że doszedł do kresu wytrzymałości, że po prostu nie starczy mu sił, aby dalej trwać pomimo obojętności, sprzeciwu, szyderstw i fizycznej przemocy. Stało się jednak inaczej. Jehowa użył swej potęgi przeciw (lub wbrew) ludzkim skłonnościom Jeremiasza. Bóg go okpił w tym sensie, że posłużył się niedoskonałym człowiekiem, aby dokonać tego, czego prorok nie był w stanie uczynić o własnych siłach. Jeremiasz mógł się poczuć zaskoczony lub wyprowadzony w pole, wszystko jednak skończyło się pomyślnie: Prześladowcy okryli się hańbą, a orędzie Boże zostało ogłoszone (Jeremiasza 20:11).

      A zatem po uwzględnieniu kontekstu słów z Księgi Jeremiasza 4:10 i 20:7 dochodzimy do wniosku, że harmonizują one ze stwierdzeniem Elihu: „Bóg nie działa niegodziwie, Wszechmogący nie narusza sprawiedliwości” (Joba 34:12, Bp).

Publikacje w języku polskim (1960-2026)
Wyloguj
Zaloguj
  • polski
  • Udostępnij
  • Ustawienia
  • Copyright © 2025 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
  • Warunki użytkowania
  • Polityka prywatności
  • Ustawienia prywatności
  • JW.ORG
  • Zaloguj
Udostępnij